Okładki płyt muzycznych

strona główna > okładki > Pink Floyd - PULSE

Pink Floyd:
PULSE

dodał Stanisław Gruszczyński, 8.5.2011

Okładka ostatniego albumu wydanego za działalności Pink Floyd została zaprojektowana (oczywiście) przez Storma Thorgersona, choć sztab pracowników okładkowych był dużo liczniejszy. Kolaż zdjęć i grafik, gdy przyjrzeć mu się z bliska, miejscami może wydawać się trochę siermiężny, ale dwie dekady temu photoshop nie miał jeszcze takich możliwości jak dziś.

Ilustracja zawiera tak wiele nawiązań, motywów i metafor (śliczne zestawienie), że jej opis siłą rzeczy będzie trochę chaotyczny. Mamy więc:

  1. uproszczony bieg ewolucji - od wodnego życia do człowieka potrafiącego niczym biały gołąb wzbić się w powietrze z użyciem samolotu (nawiązanie do utworu "Learning to Fly"),
  2. żeby nie było za łatwo sprzężony jest on z cyklem obiegu wody w naturze,
  3. a wpleciony jest weń motyw prokreacji - ryby przekształcają się w plemniki, które z kolei płyną w kierunku jajników ptasich,
  4. w centrum obserwuje nas wielkie oko,
  5. które po bliższych oględzinach okazuje się być zaćmieniem słońca (nawiązanie do "Eclipse"),
  6. w oceanie tęczówki dostrzec można motywy z piosenek z różnych okresów działalności grupy - m. in. dziecko w mundurku szkolnym z "Another Brick in The Wall", zegarowy mechanizm z "Time", rower z "Bicycle" (zobacz niżej),
  7. przedstawienia żywiołów, to oczywiście nawiązanie do płyty "Wish You Were Here",
  8. tak jak i postać wskakująca do wody znajdująca się z prawej strony okładki (widoczna tylko na winylu, na CD... nie zmieściła się w kadrze,
  9. piramidy w tle to oczywiście "Dark Side of the Moon" itd. itd. itd.

Pink Floyd: Pulse
Pink Floyd: Pulse

Jak by tego było mało w pierwsze wydanie płyt CD wmontowana była dioda LED zasilana baterią AA, pulsująca przez 6 miesięcy w rytm serca ze "Speak to me". Wkładka dokładnie informowała jak postępować z tym wynalazkiem: "Jeśli mruganie diody cię denerwuje sugerujemy obrócić album okładką do ściany. Jeśli bardzo cię denerwuje wyrwij stronę z książeczki i umieść w samochodzie, gdzie dioda może udawać kontrolkę alarmu" [tłum. własne].

A przy okazji - w tęczówce pojawiają się pioruny. Motyw, który w twórczości Floydów nie kojarzy się z niczym. Wydaje mi się, że może to być podpis twórcy okładek - jeden z albumów z pracami Storma Thorgersona nosi nawet tytuł "Eye of the Storm".

Źródła:

Komentarze