Najgorsze okładki I
dodał Stanisław Gruszczyński, kiedyś
Brak czasu, brak pieniędzy, brak gustu, brak umiejętności, zwykła głupota, papużka falista, lub co gorsza skorpiony w nazwie zespołu... Wystarczy jeden z powyższych elementów, choć często atakują grupą. Miałem nie zajmować się ciemną stroną mocy, ale to tak jakby pisać historię filmu pomijając „Zabójcze Ryjówki” Kelloga. Oto mała dawka tego, co nie powinno powstać, a jednak powstało...
Millie Jackson:
Back to the S**t
Klasyk, na szczycie we wszystkich notowaniach. Na pierwszy rzut oka nie wymaga komentarza, po chwili patrzenia pojawia się jednak wątpliwość: Czemu Millie zdjęła but?
The Mars Volta:
De-Loused in the Comatorium
Jak najłatwiej zilustrować opowieść o samobójstwie? Od razu nasuwa się złote jajko, o ludzkiej twarzy działającej jak latarka. Spośród okładek Thorgersona ta z pewnością na uznanie nie zasługuje.
Black Sabbath:
Sabotage
Arghh! Nagromadzenie mrocznych elementów (wielkie lustro, czerwone leginsy) już nigdy nie pozwoli nam spokojnie zasnąć. BTW. szatańskie lusto odbija trochę inaczej niż takie codzienne.
Battleaxe:
Burn This Town
Brakuje słów, by to opisać
Knorkator:
Hasenchartbreaker
Popełnione z premedytacją, ale Immortal zupełnie serio serwuje podobne cudeńka...
Dla tych, którzy jeszcze nie mają dość: część II
oraz ranking najgorszych okładek 2009, 2010 i 2011 roku. Dla bardziej wybrednych - zestaw specjalny.
Komentarze
Coldplay:
X&Y
Okładka stworzona dla intelektualistów przez intelektualistów. Kolorowe figury to specjalny kod układający się w tajną wiadomość dla słuchacza. Zabawną, odkrywczą i niespodziewaną... „X&Y”? Nie, wszak w projekt wkradł się błąd i w rękach nabywcy spoczął album z wdzięczną informacją „X96”.
Europe:
The Final Countdown
Niewłaściwi ludzie w niewłaściwym czasie. Połączenie kiczu lat 70. (styl progresywny, tj. kosmos, jaskrawe kolory, błyski, lustra i kaloryfery) z kiczem lat 80. Ohyda.
Boned:
Up at the Crack
Mogło by się zdawać, że to hipermęska ultrarockowa manifestacja. Ale gdy zastanowić się, gdzie mieści się pozostała część gitary... A liternictwo żywcem zerżnięte z AC/DC.
Manowar:
Anthology
Naoglądały się chłopaki Conana, ale nie one jedne. Setki poprzestały na pisaniu piosenek o mężnych wojownikach i ich rączych mieczach, ci poszli o krok dalej.
The Louvin Brothers:
Satan is Real
Skoro już jesteśmy przy mrocznych szatanistach: oto moja ulubiona okładka. A szatan tak realistyczny, że aż czuć jego oddech.
artykuły i zestawienia
ostatnio dodane:
Najlepsze okładki płyt 2011
Najgorsze okładki płyt 2011
Najlepsze polskie okładki płyt 2011
okładki
ostatnio dodane:
Pink Floyd: A Saucerful of Secrets
Cut Copy: Zonoscope
Pink Floyd: The Piper at the Gates of Dawn
twórcy
ostatnio dodane:
Rosław Szaybo
Jan Sawka
Marek Karewicz
