Okładki płyt muzycznych

strona główna > zestawienia > Najgorsze okładki I

Najgorsze okładki I

dodał Stanisław Gruszczyński, kiedyś

Brak czasu, brak pieniędzy, brak gustu, brak umiejętności, zwykła głupota, papużka falista, lub co gorsza skorpiony w nazwie zespołu... Wystarczy jeden z powyższych elementów, choć często atakują grupą. Miałem nie zajmować się ciemną stroną mocy, ale to tak jakby pisać historię filmu pomijając „Zabójcze Ryjówki” Kelloga. Oto mała dawka tego, co nie powinno powstać, a jednak powstało...

Millie Jackson: Back to the S**t

Millie Jackson:
Back to the S**t

Klasyk, na szczycie we wszystkich notowaniach. Na pierwszy rzut oka nie wymaga komentarza, po chwili patrzenia pojawia się jednak wątpliwość: Czemu Millie zdjęła but?

The Mars Volta: De-Loused in the Comatorium

The Mars Volta:
De-Loused in the Comatorium

Jak najłatwiej zilustrować opowieść o samobójstwie? Od razu nasuwa się złote jajko, o ludzkiej twarzy działającej jak latarka. Spośród okładek Thorgersona ta z pewnością na uznanie nie zasługuje.

Black Sabbath: Sabotage

Black Sabbath:
Sabotage

Arghh! Nagromadzenie mrocznych elementów (wielkie lustro, czerwone leginsy) już nigdy nie pozwoli nam spokojnie zasnąć. BTW. szatańskie lusto odbija trochę inaczej niż takie codzienne.

Battleaxe: Burn This Town

Battleaxe:
Burn This Town

Brakuje słów, by to opisać

Knorkator: Hasenchartbreaker

Knorkator:
Hasenchartbreaker

Popełnione z premedytacją, ale Immortal zupełnie serio serwuje podobne cudeńka...

Dla tych, którzy jeszcze nie mają dość: część II
oraz ranking najgorszych okładek 2009 i 2010 roku.

Komentarze