HOME OPISY OKŁADEK RANKINGI I ZESTAWIENIA ARTYKUŁY BIOGRAFIE TWÓRCÓW POLECANE O SERWISIE & KONTAKT
HOME OPISY OKŁADEK RANKINGI I ZESTAWIENIA ARTYKUŁY BIOGRAFIE TWÓRCÓW POLECANE O SERWISIE & KONTAKT

strona główna > artykuły > Jeszcze krótsza historia okładek

Cover awArts 2015


Jeszcze krótsza historia okładek

dodał Stanisław Gruszczyński, kiedyś

Początki

Na początku było nudno. I to przez dłuższy czas. Dopiero w 1939 roku pewien człowiek zauważył, że zamiast wsadzać płyty w brzydkie kartonowe koperty lepiej wykazać odrobinę inwencji. Tym człowiekiem był 23-letni Alex Steinweiss, świeżo przyjęty do Columbia Records jako pierwszy w historii dyrektor artystyczny w historii fonografii. Traf padł na wybór największych przebojów twórców musicalowych – Richarda Rodgersa i Lorenza Harta (Rodgers & Hart: Musical Comedy Hits). Opakowana w pudełko przypominające książkę składanka odniosła tak wielki sukces, że wystarczyło parę miesięcy, by okładki stały się standardem i głównym narzędziem promocji.

Era dyrektorów artystycznych

Na ten okres przypada gwałtowny rozwój rynku muzycznego – powstawało wiele wytwórni i wydawnictw. Konkurencja była bardzo silna, część wytwórni zajmowała nisze, inne przeradzały się w wielkie koncerny. Żeby utrzymać się na rynku trzeba było zbudować u odbiorców świadomości marki. W tym celu wytwórnie zatrudniały dyrektorów artystycznych – ludzi, którzy odpowiadali za szatę graficzną albumów i wszelkich innych materiałów promujących nagrania. Niektórzy z nich mają na koncie przeszło 1000 zaprojektowanych okładek.

Kolejna rewolucja nastąpiła 10 lat po wynalezieniu okładki, wraz z nadejściem płyty LP. Nowe płyty były lżejsze, trwalsze i przede wszystkim – pakowane po jedenej (poprzednie nośniki mieściły niespełna 4 minuty nagrania, musiały więc być sprzedawane w kilkupłytowych zestawach). Dotychczasowe modele opakowań nie nadawały się dla płyty długogrającej, przygotowanie opakowania odpowiedniego dla nowego formatu znów przypadło Steinweissowi. Jego projekt przyjął się i stosowany jest do dziś.

Era samowolki

W latach 60. nastąpiła kolejna duża zmiana – artyści coraz częściej domagali się wpływu na ilustrację zdobiącą ich album. Minęła era dyrektorów artystycznych, wytwórnie straciły kontrolę nad okładkami. Muzycy woleli powierzyć tworzenie okładek wolnym strzelcom, często znajomym, amatorom. Niektórzy zaczęli sami ilustrować swoje albumy. Czasem z nowej sytuacji wynikały problemy – powstawały okładki zbyt skandaliczne, by mogły być publicznie rozpowszechniane, czy zbyt brzydkie by podobały się komuś poza zespołem. Z całą pewnością w świecie okładek nastąpiło ożywienie.

Po przewrocie jakość okładek znacznie spadła, nowym twórcom brakowało doświadczenia i, równie często, talentu. Nie trzeba było jednak wiele czasu, by dawni dyrektorzy artystyczni (jak Bob Cato, czy John Berg) zajęli się projektowaniem na własną rękę. Jak grzyby po deszczu powstały studia specjalizujące się projektowaniem okładek (jednym z pierwszych było Hipgnosis), a gwiazdy rocka coraz częściej nawiązywały współpracę ze znanymi artystami.

Uwolnienie okładki

Z czasem okładka przestała być tylko informacją o albumie i elementem jego promocji. Wraz z pojawieniem się teledysku oraz MTV okładki straciły funkcję reklamową. Zaczęły opowiadać własną historię. Coraz częściej pojawiały się ilustracje bez tytułu, bez nazwy artysty, a nawet pozornie bez związku stylistycznego z muzyką znajdującą się na albumie (np. New Order: Power, Corruption & Lies).

Ostatnim przełomem było pojawienie się płyt CD. Początkowo opakowania na kompakty nie były kwadratowe - wytwórnie dały sklepom czas na wymianę półek, wypuszczając na rynek opakowania o szerokości kompaktu, ale wysokości winyla – wkrótce format ilustracji zmniejszył się do znanych nam 12 cm (winyle miały 12 cali), a rolę pudełka przejęła wkładka, której tylko front widoczny jest przy kupnie. Sentyment do starych wydań jednak pozostał i w latach 90. znów pojawiły się pudełka przypominające książki i opakowania na winyle.

Przepowiednie

Co będzie, gdy minie czas kompaktów na razie nie wiadomo. Świat muzyki przenosi się do internetu, ale zanim zniknie z realu (o ile kiedyś zniknie) minie parę lat. Niemniej w internecie albumy też będą wymagały jakiejś wizualnej prezentacji. Okładki nie znikną więc, tylko wyewoluują w coś nowego.

[edit 11.04.2011] Ostatnio trafiłem na ładny opis historii okładek Mariusza Hermy, warto zajrzeć. A tu trochę mniej ładny opis przyszłości okładek Anny Budyńskiej.

Źródła:

Komentarze




opisy okładek
ostatnio dodane:
Various: AM/PM
The Offspring: Americana
Burzum: Aske

rankingi i zestawienia
ostatnio dodane:
Najlepsze polskie okładki płyt 2015, pt. 3
Najlepsze polskie okładki płyt 2015, pt. 2
Najlepsze polskie okładki płyt 2015, pt. 1

artykuły
ostatnio dodane:
Okładkologia Pink Floyd III
Okładkologia Pink Floyd II
Okładkologia Pink Floyd I

biografie twórców
ostatnio dodane:
Rosław Szaybo
Jan Sawka
Marek Karewicz

polecane
o serwisie & kontakt
prawa autorskie
mapa serwisu

Online od 2008; obecna wersja od 2011; tak, wiem - najwyższy czas na zmiany kreacja   stiopa.com
creative commons - kopiując podaj link do źródła, nie wykorzystuj komercyjnie

w
górę