Okładki płyt muzycznych
strona główna > czytelnia > Jeszcze krótsza historia okładek
Jeszcze krótsza historia okładek
dodał Stanisław Gruszczyński, kiedyś
Początki
Na początku było nudno. I to przez dłuższy czas. Dopiero w 1939 roku pewien człowiek zauważył, że zamiast wsadzać płyty w brzydkie kartonowe koperty lepiej wykazać odrobinę inwencji. Tym człowiekiem był 23-letni Alex Steinweiss, świeżo przyjęty do Columbia Records jako pierwszy w historii dyrektor artystyczny w historii fonografii. Traf padł na wybór największych przebojów twórców musicalowych – Richarda Rodgersa i Lorenza Harta (Rodgers & Hart: Musical Comedy Hits). Opakowana w pudełko przypominające książkę składanka odniosła tak wielki sukces, że wystarczyło parę miesięcy, by okładki stały się standardem i głównym narzędziem promocji.
Era dyrektorów artystycznych
Na ten okres przypada gwałtowny rozwój rynku muzycznego – powstawało wiele wytwórni i wydawnictw. Konkurencja była bardzo silna, część wytwórni zajmowała nisze, inne przeradzały się w wielkie koncerny. Żeby utrzymać się na rynku trzeba było zbudować u odbiorców świadomości marki. W tym celu wytwórnie zatrudniały dyrektorów artystycznych – ludzi, którzy odpowiadali za szatę graficzną albumów i wszelkich innych materiałów promujących nagrania. Niektórzy z nich mają na koncie przeszło 1000 zaprojektowanych okładek.
Kolejna rewolucja nastąpiła 10 lat po wynalezieniu okładki, wraz z nadejściem płyty LP. Nowe płyty były lżejsze, trwalsze i przede wszystkim – pakowane po jedenej (poprzednie nośniki mieściły niespełna 4 minuty nagrania, musiały więc być sprzedawane w kilkupłytowych zestawach). Dotychczasowe modele opakowań nie nadawały się dla płyty długogrającej, przygotowanie opakowania odpowiedniego dla nowego formatu znów przypadło Steinweissowi. Jego projekt przyjął się i stosowany jest do dziś.
Era samowolki
W latach 60. nastąpiła kolejna duża zmiana – artyści coraz częściej domagali się wpływu na ilustrację zdobiącą ich album. Minęła era dyrektorów artystycznych, wytwórnie straciły kontrolę nad okładkami. Muzycy woleli powierzyć tworzenie okładek wolnym strzelcom, często znajomym, amatorom. Niektórzy zaczęli sami ilustrować swoje albumy. Czasem z nowej sytuacji wynikały problemy – powstawały okładki zbyt skandaliczne, by mogły być publicznie rozpowszechniane, czy zbyt brzydkie by podobały się komuś poza zespołem. Z całą pewnością w świecie okładek nastąpiło ożywienie.
Po przewrocie jakość okładek znacznie spadła, nowym twórcom brakowało doświadczenia i, równie często, talentu. Nie trzeba było jednak wiele czasu, by dawni dyrektorzy artystyczni (jak Bob Cato, czy John Berg) zajęli się projektowaniem na własną rękę. Jak grzyby po deszczu powstały studia specjalizujące się projektowaniem okładek (jednym z pierwszych było Hipgnosis), a gwiazdy rocka coraz częściej nawiązywały współpracę ze znanymi artystami.
Uwolnienie okładki
Z czasem okładka przestała być tylko informacją o albumie i elementem jego promocji. Wraz z pojawieniem się teledysku oraz MTV okładki straciły funkcję reklamową. Zaczęły opowiadać własną historię. Coraz częściej pojawiały się ilustracje bez tytułu, bez nazwy artysty, a nawet pozornie bez związku stylistycznego z muzyką znajdującą się na albumie (np. New Order: Power, Corruption & Lies).
Ostatnim przełomem było pojawienie się płyt CD. Początkowo opakowania na kompakty nie były kwadratowe - wytwórnie dały sklepom czas na wymianę półek, wypuszczając na rynek opakowania o szerokości kompaktu, ale wysokości winyla – wkrótce format ilustracji zmniejszył się do znanych nam 12 cm (winyle miały 12 cali), a rolę pudełka przejęła wkładka, której tylko front widoczny jest przy kupnie. Sentyment do starych wydań jednak pozostał i w latach 90. znów pojawiły się pudełka przypominające książki i opakowania na winyle.
Przepowiednie
Co będzie, gdy minie czas kompaktów na razie nie wiadomo. Świat muzyki przenosi się do internetu, ale zanim zniknie z realu (o ile kiedyś zniknie) minie parę lat. Niemniej w internecie albumy też będą wymagały jakiejś wizualnej prezentacji. Okładki nie znikną więc, tylko wyewoluują w coś nowego.
[edit 11.04.2011] Ostatnio trafiłem na ładny opis historii okładek Mariusza Hermy, warto zajrzeć. A tu trochę mniej ładny opis przyszłości okładek Anny Budyńskiej.
Źródła:
- S. Thorgerson, A. Powell, 100 Best Album Covers, London, A Dorling Kindersley Books, 1999.
- N. de Ville, Style and Image in Sleeve Design, London, Mitchell Beazley, 2003.
- R. Bruil, Alex Steinweiss and other Artists and Designers
- AIGA, Medalistst: Alex Steinweiss
- Undependent, The World’s First Album Cover - Alex Steinweiss’ Greatest Hit
Komentarze

Alex Steinweiss (fot. W. Gottlieb)

Pierwsza okładka - Rodgers & Hart, Musical Comedy Hits

Typowe opakowanie na LP

Typowe opakowanie na CD

Opakowania na CD wzorowane na opakowaniach płyt winylowych
artykuły i zestawienia
ostatnio dodane:
Najlepsze polskie okładki płyt 2011
Najgorsze polskie okładki płyt 2011
Prawo autorskie a reprodukcje okładek płyt muzycznych
okładki
ostatnio dodane:
Pink Floyd: The Wall
Genesis: Trespass
Camel: I Can See Your House From Here
twórcy
ostatnio dodane:
Rosław Szaybo
Jan Sawka
Marek Karewicz