Okładki płyt muzycznych

strona główna > zestawienia > Są cycki jest okejka, czyli okładki 18+

Są cycki jest okejka, czyli okładki 18+

dodał Stanisław Gruszczyński, 1 IV 2011

Robić n-tej kompilacji złych okładek nie widzę sensu, wziąłem się więc za inną dziedzinę rozrywki. Nagość się sprzedaje. Nie ma co rozwijać tej odkrywczej myśli, wystarczy mi widok wykresu oglądalności, który od dziś piąć się będzie w kosmos (razem z wykresem ilości ucieczek ze strony, bo okejki to tu za wiele nie będzie, a to "18+" to w ogóle jakieś przekłamanie). W duchu równouprawnienia równa porcja dla miłośników urody obojga płci.

John Lennon & Yoko Ono: Unfinished Music No.1: Two Virgins

John Lennon & Yoko Ono
Unfinished Music No.1: Two Virgins

Zaczniemy od Hall of Fame. Para raczej nie chciała nagością podbijać sprzedaży swojej płyty i traktowała sprawę bardziej artystyczno-misyjnie. Misyjność tego dzieła nie przypadła jednak do gustu stróżom porządku moralnego i chyba więcej egzemplarzy tego albumu zostało wycofanych ze sklepów niż sprzedanych (z pożytkiem dla słuchaczy). John Lennon sugerował, że tak negatywny odbiór okładki nie wynikał z samego faktu nagości, ale z niespecjalnej urodziwości modeli.

Roxy Music: Country Life

Roxy Music:
Country Life

Okładka bardziej zakryta, niż odkryta, ale nie można nie wspomnieć o Roxy Music. Zespół konsekwentnie trzymał się kobiecego tematu na oprawach albumów, ale ten przeszedł do historii odrobinę bardziej, niż pozostałe. BTW. niezłe bary ma dziewczyna po prawej...

Prince: Lovesexy

Prince:
Lovesexy

Żeby nie robić za dużego przeskoku czasowego zatrzymamy się na chwilę przy - znacznie ładniejszej plastycznie - okładce Księcia (która prawdopodobnie miała zwiększyć sprzedaż krążka w grupie niedowidzących miłośników erotyki).

Martin Denny: Romantica

Martin Denny:
Romantica

Nagość nie koniecznie musi być prostackim podnoszeniem sprzedaży przy użyciu seksu. Może wynikać z czystej romantyczności.

Boxer: Below the Belt

Boxer:
Below the Belt

Żeby albumu w sklepie nie zapakowano w czarną folię warto zawczasu ukryć co poniektóre szczegóły.

Kevin Rowland: My Beauty

Kevin Rowland:
My Beauty

Okładka może być też hołdem złożonym pięknu.

Xiu Xiu: A Promise

Xiu Xiu:
A Promise

Na koniec mocne uderzenie - porażająca okładka całkiem przyjemnej płyty (tu w ocenzurowanej wersji). Motywacje twórców - nieznane. Pewnie tak było bardziej indie.

Komentarze